|
Słowo
„Starszej” wzięłam w cudzysłów, bo wiekowo to można mnie
zaliczyć do osób dojrzałych, ale biorąc pod uwagę tematykę
erotyczne, to jestem już „Starszą” Panią, bo większość moich
respondentów jest przynajmniej o połowę młodsza. Dlaczego
„Pamiętnik „Starszej” Pani”. Bo postanowiłam uporządkować
część historii mojego życia obejmującego okres bardzo
aktywnego seksu. Ale zacznę od początku. Urodziłam się 01
lipca 1958 roku, więc jak widać swoje lata już mam.
Ukończyłam liceum i Ekonomię, już pracując ukończyłam Prawo
Administracyjne i Psychologię. 01 października 1976r
podjęłam prace w dziale księgowości pewnej firmy jako
stażystka i pracuję w niej po dziś dzień. Nie dawno
obchodziłam 30-lecie swojej pracy a do emerytury jeszcze
daleko. Pracując w tej samej firmie, jak to się mówi,
zaczęłam awansować pionowo. Ponieważ firma rozwijała się i
pojawiły się możliwości eksportowe, w 1996 roku powołany
został dział marketingu, a ja jego szefową. W styczniu 2005
roku awansowałam na zastępcę dyrektora ds. ekonomicznych.
Zaczynam prace o godz. 0730, rzadko kiedy wychodzę o 1530.
Na dodatek wdałam się w prace społeczną. Ta sprawa zaczęła
się kilka lat temu. Otóż moja pracownica miała kłopoty z
dorastającym dzieckiem i zwróciła się do mnie o pomoc. Ja
zrobiłam rozpoznanie w instytucji, która nazywa się Poradnia
Psychologiczno – Pedagogiczna, otrzymałam tam określone
wskazówki i tego chłopaka wyprowadziłam Ale zaprzyjaźniłam
się z Dyrektorką tej Poradni. Okazało się, że nasze osiedle
blokowe, wraz z naszym osiedlem domków jednorodzinnych liczy
ponad 80 tys. mieszkańców i jest w nim sporo dzieci z
określonymi problemami. Wówczas doszłyśmy do wniosku, że
trzeba się jakoś zorganizować. Poprosiłam kilka znanych mi z
osiedla osób i powołaliśmy Stowarzyszenie na rzecz pomocy
dzieciom „Pomocna dłoń”. W wielu sytuacjach dziecko nie chce
rozmawiać w Szkole, nie zawsze w Poradni, myśmy założyli
świetlicę, gdzie prowadzimy douczanie i różne terapie. Na
początku było trudno, ale w 2000 roku wystąpiliśmy z
określonym projektem edukacyjnym do Europejskiego Funduszu
Społecznego i otrzymaliśmy pierwsze, wcale nie małe
pieniądze. Ten program jest kontynuowany, otrzymaliśmy
również pieniądze z Funduszu Inicjatyw Obywatelskich
Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej. Nasza świetlica
wygląda jak bajka, mamy różne wyposażenie, dzieci przychodzą
do nas z przyjemnością, ale stawiamy warunek nauki. Okazuje
się, że się mobilizują i przychodzą informację ze szkół, że
jest poprawa w ich nauce. Tak się składa, że od początku
powołania tego Stowarzyszenia ja jestem jego Prezesem, więc
na mojej głowie wiele związanych z tą Poradnią spraw. Moją
pasją od młodzieńczych lat jest żeglarstwo. Mam patent
kapitana i jeszcze w 2003 roku byłam na rejsie szkoleniowym
dla młodzieży do Tallina Ale oprócz tego jestem
Przewodnicząca Komisji Weryfikacji stopni żeglarskich w
naszym Okręgowym Związku Żeglarskim. Dzisiaj każdy może
prowadzić kurs żeglarski, my musimy zweryfikować
dokumentacje i wydać patenty. Mieszkam w osiedlu domków
jednorodzinnych. Formalnie, każdy jest właścicielem.
Ale
celem ułatwienia sobie różnych spraw, szczególnie z
urzędami, powołaliśmy Wspólnotę Mieszkaniową, której też
jestem Prezesem. Te wszystkie obowiązki, oraz zaplanowany
układ ćwiczeń na siłowni i w basenie powodują, że wracam do
domu w późnych godzinach wieczornych. Czasu coraz mniej, ale
z seksu nie rezygnuję. Tutaj też kilka zdań na ten temat. Od
momentu, kiedy poczułam, że jestem kobietą zawsze „swędziała
mnie Cipka”, zawsze byłam mocno pobudzona erotycznie. W
pierwszej klasie liceum straciłam cnotkę, byłam zaproszoną
na prywatkę, puściłam się z chłopakiem, który mi się dawno
podobał. Dalej szło różnie, ale, jak to się mówi, coraz
częściej „swędziała mnie Cipka”, więc trzeba było ją
podrapać. Kiedyś w akademiku przespałam się z jednym
chłopakiem. Ten głupol, pochwalił się swojemu kumplowi, że
poderwał niesamowitą dziewczynę w łóżku. Następnym razem
zaczął przystawiać się do mnie ten drugi, ale nie poszło mu
tak gładko, musiał się dosyć długo starać, dopiero po roku
dostał, co chciał. Spodobało mu się i tak 25 kwietnia 1980r
został moim mężem. Kawał chłopa, 190 cm wzrostu, bardzo
dobrze zbudowany, ja drobna, szczupła, więc robiliśmy
wszystkie „sztuki świata”. W 1984r mój mąż wyjechał na staż
naukowy do Francji, miał wrócić po roku, ale nie wracał.
Była taka możliwość, abym ja tam pojechała, ale ja już nie
chciałam. Miałam dobrą pracę, w wychowaniu syna pomogli mi
rodzice, zresztą jego też, bo przecież to też ich wnuczek.
Kiedy okazało się, że mój maż układa sobie tam życie,
wystąpiłam o rozwód. Otrzymaliśmy go w 1990r, rozstając się
przyjaźnie, co uczciliśmy dobrą wspólną kolacją. Ale
oznaczało to, że zostałam „Panną z odzysku” Przez prawie
sześć lat byłam „Słomianą wdową”. Miałam z tego powodu
kłopoty, bo znajomi mężczyźni, wiedząc, że nie mam męża,
składali mi dwuznaczne propozycje. Ale ja trwałam w swoim
postanowieniu. Nie miałam zamiaru powtórnie wychodzić za
mąż, ale Cipka zaczęła mnie znowu swędzieć. To też, kiedy w
1990r otrzymałam rozwód poszłam na całość. Być może jest to
pewnego rodzaju odwet, za to, że zostałam sama, ale też nie
miałam już nic do stracenia. A jak to normalna kobieta,
jestem ciekawa życia i mi łam chęć „próbować chleba z
różnych pieców”. Jak długo starczy mi zdrowia i sił, to będę
to kontynuowała. Zaczęłam od „Lekcji seksu”, miała ona
miejsce w lutym 1991 roku, a więc od tej daty minęło już
prawie 16 lat. Jednego razu w Internecie szukałam sklepu z
damską bielizną. W pewnym momencie otworzyła mi się „inna”
strona. Przeglądając ją, znalazłam kilka opisów spotkań
erotycznych. Uznałam, że moje spotkanie nie są wcale gorsze.
W maju 2004r ukazało się moje pierwsze opowiadanie, później
ukazywały się następne, zdecydowana większość jest
rozproszona na różnych stronach. Stąd mój pomysł
skatalogowania i uporządkowania ich w formie książkowej.
Szczególnie dotyczy to opowiadań z okresu 1997 – 2003 w
Hamburgu. Moje spotkania już opisane są symbolicznie, teraz
pokaże ich trochę więcej, tych klasycznych oraz tych, które
trochę odbiegających od „klasyki”. |