|
Od Autora:
Pierwsza część opowiadania jest autentyczna, oprócz
delegacji. Rozmowy z Kallinge toczyły się po angielsku, ale
z oczywistych powodów przetłumaczyłem je na polski.
OSTRZEżENIE DLA NAPALONYCH - W PIERWSZEJ CZęSCI SEKS JEST W
ILOśCIACH ZNIKOMYCH.
Poniedziałek, 8:30
Argh, kolejny nudny dzień. Wyskoczyłem z łóżka, ubrałem się,
zjadłem śniadanie i wyszedłem do szkoły,
Podczas lekscji języka polskiego z głośników dobiegł głos:
-Uwaga, ogłaszam komunikat. Jutro ok. godziny 10:00 do
szkoły przybędzie delegacja uczniów ze Szwecji. W związku z
tym prosimy uczniów znających dobrze angielski do sali nr.
32. Dziękuję.
-Masta, idź - powiedział mój kolega z ławki, Marcin.
-Proszę pani, wychodzę do sali 32.
-Dobrze, tylko wróć zaraz po załatwieniu wszystkiego. A
teraz... Marta, opisz mi postać...
Niestety nie dowiedziałem się, co miała opisać Marta. Po
chwili wszedłem do sali angielskiego. Było już tam kilka
innych osób znających dobrze język Szekspira.
-No więc, jako że nikt w naszej szkole nikt szwedzkiego nie
zna, delegacja będzie \"angielska\". więc, kto będzie
liderem delegacji - zapytała nauczycielka angielskiego.
-Ja, proszę pani - powiedziałem.
-Dobrze... a reszta to...
Po kilku minutach wyszedłem z 32 i wróciłem do sali od
polskiego.
-I jak, Marek? Jak było? - zapytała wychowawczyni.
-Będe liderem delegacji...
-Gratulacje! Bardzo cieszy mnie...
Dalej jej nie słuchałem. Stare to, głupie.
Po kilku godzinach wróciłem do domu, nieświadomy tego co się
jutro stanie.
***
Poniedziałek, godzina 16:00
Matki jeszcze nie było w domu. Odpaliłem kompa i MSN. Hmm,
jest Kallinge...
Kallinge poznałem sześć miesięcy temu. Jest ze Szwecji.
Poznaliśmy się na IRC, na kanale cybersex. Jako że mi się
nudziło, zagadałem do niej i tak sie zaczęło :) Ma 16 lat,
długie, czarne włosy i piękne ciałko. Jeszcze tego samego
dnia odpaliliśmy kamerki i headsety. Tak przeżyłem swojego
pierwszego cyberka. Jak na razie robimy to około raz na
tydzień.
***
Wtorek, 8:00
Ech, dziś delegacja. Wszedłem do szkoły z duszą na ramieniu.
Nauczycielka Szekspirowskiego już stała na korytarzu.
-gotowy?-zapytała.
-Tak. - odparłem.
Nie było już czasu na rozmowy. Drzwi się otworzyły i do
szkoły wkroczyła delegacja.
-Witam! Witajcie w naszej szko.. - urwałem.
W drzwiach stała Ona. Kallinge.
-Nie może kurwa być!-wrzasnęłem.
Uciekłem w głąb korytarza.
-Czekaj!-krzyknął za mną kobiecy głos. Który zresztą dobrze
znałem.
Nagle coś mnie tnkęło. Zatrzymałem się i spojrzałem Jej
prosto w oczy.
-Nie spodziewałeś się tego, co?
-Nie.
-Nie cieszysz się, że się spotkaliśmy?
-Tak, ale...
-Nie ma żadnych ale. - W jej oczyach zobaczyłem błysk
pożądania. - Tak długo nie robiliśmy tego w cyberprzestrzni...
a co dopiero w realu...
Nie chciałem się opierać.
-Chodźmy do mnie - odparłem, wciąż nie wierząc w to, co się
dzieje.
Olewając szkołę, wyszliśmy z niej trzymając się za ręce. |