|

Marta
„MARTA” –
erotyczne przygody pewnej , zwyczajnej , samotnej
dziewczyny.
***
Stała tak zziębnięta i przemoczona na tym zapomnianym przez
Boga przystanku autobusowym i rozglądała się niepewnie
dookoła.
Jeszcze raz dała się namówić tej rudej suce , swojej
szefowej – na pracę do późna w nocy. A ta oczywiście ,
zamiast jakiejś premii – pozwoliła jej tylko na późniejsze
przyjście jutro do pracy.
Do pracy , której właściwie nie lubiła. Baba na babie i
ciągle te „niewinne” przycinki – „A masz już jakiegoś
chłopaka Martusiu , a może chciała byś poznać mojego sąsiada
?”
O nie ! – Raz już poszła na taką „ swataną ” randkę.
Za dwa dni całe biuro wiedziało , co jadła , co piła i czemu
on jej nie chciał. Przeżyła koszmar.
Chyba umie sama sobie ułożyć życie . Przecież połowa
ludzkości to faceci – i pewno jest kilku wspaniałych ,
opiekuńczych , odpowiedzialnych....rozmarzyła się pomimo
chłodu.
Światła autobusu wyrwały ją nagle z zamyślenia.
Przebiegła w deszczu do drzwi i wskoczyła do środka.
W autobusie było całkiem pusto. Przy wejściu siedział jednak
jakiś mężczyzna , który na widok Marty wstał i zupełnie
naturalnym ruchem wskazał jej swoje miejsce.
Odruchowo usiadła. Autobus ruszył a nieznajomy przypatrywał
się jej , i trzymając się uchwytu kiwał się w takt drogi.
Zauważyła , że był raczej przystojny .
- „Ma Pani mokre włosy” – odezwał się nagle. Miał niski ,
aksamitny głos.
Odruchowo spojrzała w górę.
Uśmiechnął się . Wydał jej się sympatyczny.
- „Słucham ?” – odpowiedziała.
- „Mówiłem , że ma Pani całkiem mokre włosy i szkoda było by
się przeziębić”.
- „A co to pana obchodzi!” – odezwała się opryskliwie bo
dobrze wiedziała jak dzisiaj wygląda.
Była wprawdzie dość zgrabną i ładną dziewczyną , ale ten
deszcz skleił jej blond włosy co tylko uwydatniło jej smukły
, ale orli nos. Od dawna podejrzewała , że właśnie ten nos
nadawał jej twarzy „zasadniczy” wygląd – co odstraszało
niestety wielu facetów.
Wtedy , pochylił się i podał jej dużą [ czystą ! ] chustkę.
Wtarła nią grzywkę i czoło , bo woda ściekała jej do oczu.
Niestety pobrudziła ją trochę tuszem. Nie wiedziała co ma
teraz zrobić. Przecież nie odda mu takiej upapranej chustki.
Ale nieznajomy szybko rozwiązał ten problem. Po prostu
odebrał chustkę z jej rąk i wrzucił do kosza.
Spojrzała na niego z wdzięcznością.
- „Może jednak ogrzeje się pani gorącą kawą przed powrotem
do domu?” – zaproponował
- „No....dobrze – zgodziła się , mając w perspektywie
kolejny samotny wieczór – Ale w takim stanie , nie widzę
siebie w jakimś extra lokalu”.
- „OK. , jak tu wysiądziemy to niedaleko będzie taki klub
studencki. Na pewno są jeszcze otwarci”.
- „Dobrze – powiedziała – Ale ja nic o panu nie wiem”.
- „Och , tak mi przykro – nieznajomy zaczął gwałtownie
przepraszać – nazywam się Piotr Kolicki”
- „Marta” – odpowiedziała z uśmiechem.
Autobus zatrzymał się właśnie na przystanku , więc wysiedli
i szybko pobiegli pod wiatę. Marta nigdy tu nie była.
Lało coraz mocniej.
Musieli przebiec około 50-ciu metrów przez jakieś
zapuszczone podwórze do tego klubu.
Nieznajomy zdjął płaszcz i osłonił ją od deszczu.
- „Biegniemy?” – zapytał.
Kiwnęła głową i pobiegli. Biegli tak przez błoto i wysoką ,
nigdy chyba nie koszoną trawę.
W połowie drogi , dziewczyna nagle potknęła się i upadła.
TO NIE BYŁ PRZYPADEK !
To nieznajomy nagle podstawił jej nogę a potem , kiedy
upadła , wepchnął jej w usta knebel – widocznie miał go
wcześniej przy sobie.
Przerażenie sparaliżowało ją zupełnie. Ale on dokładnie
wiedział czego chce.
Przydusił kolanami jej ramiona do ziemi i powolnym ruchem
zaczął rozpinać swoje spodnie.
Widziała tylko na tle jaśniejącego już nieba - górującą nad
sobą , ciemną sylwetkę.
- „Już nie pada” – pomyślała głupio. Była całkiem
zrezygnowana.
Napastnik już to zauważył. Spokojnie rozpiął jej bluzkę ,
wygarnął ze stanika obie , bielejące teraz w ciemnościach
piersi - popatrzył na nie przez chwilę - i wsunął powoli ,
pomiędzy nie - swój nabrzmiały członek.
Marta zamknęła oczy i bezsilnie zacisnęła pięści.
Nie chciała niczego słyszeć ani widzieć. Nie mogła jednak
przestać go czuć - obcego , gorącego i napierającego coraz
szybciej i szybciej.
Nagle jej ciało z powrotem odzyskało swobodę. Otworzyła oczy
i zobaczyła tylko jasne niebo nad sobą.
Po chwili czyjeś ręce , uniosły ją i postawiły na ziemi.
Upadła jednak na kolana , gwałtownie wymiotując.
Po chwili wstała i rozejrzała się wokoło , zapinając nerwowo
bluzkę.
Zobaczyła przed sobą przystojnego chłopaka w
granatowo-białym dresie. Koło jego nóg kręcił się wesoło,
zabłocony spaniel.
- „Kim Pan jest? ” – spytała cicho.
- „Nazywam się Wiktor Zworski – usłyszała w odpowiedzi – jak
się Pani czuje?”
- „ A jak pan myśli ! - Ale skąd się Pan tu wziął o tej
porze?”
- „Zwykle biegam tu każdego ranka z moim psem i to on
zauważył , że coś dzieje się w trawie. Ona tu jest tak
wysoka , że ja pobiegł bym dalej. Ale kiedy ten facet
zobaczył mojego Amika , od razu rzucił się do ucieczki. Nie
mogłem mu się przyjrzeć , bo zasłonił się płaszczem.
- I wtedy znalazłem Panią.”
- „Ja za to aż za dobrze go pamiętam – szepnęła Marta –
nawet mi się przedstawił”
- „To dobrze – powiedział Wiktor , ujmując ją pod rękę – to
się przyda Policji. Jak Pani pójdzie teraz ze mną to
podwiozę Panią na najbliższy komisariat.”
- „O nie – wyrwała mu się dziewczyna – żadnych dochodzeń i
żadnych procesów. Nie chcę żeby mnie wytykali palcami w
pracy i na ulicy. Bo tak właściwie przecież – do niczego nie
doszło.”
- „Ale przecież , jeżeli go teraz nie złapią , to jakaś inna
dziewczyna będzie musiała przejść przez to samo co Pani a
może nie mieć już tyle szczęścia.”
- „To mnie teraz nic nie obchodzi – odpowiedziała Marta
próbując oczyścić spodnie z błota – proszę mnie tylko
odprowadzić do autobusu.”
- „Jak Pani sobie życzy” – zakończył tę dyskusję Wiktor.
Poczekali jeszcze wspólnie na autobus. W tym czasie chłopak
dał Marcie numer swojej komórki – bo , jak mówił , obawia
się czy ten facet nie będzie chciał jej „uciszyć.”
Autobus odjechał , a Wiktor i jego Amik – pobiegli w stronę
domu.
Marta wbiegła na schody , wpadła jak burza do domu i
zrzuciwszy wszystko na podłogę – weszła pod prysznic.
Obmywając nagie ciało , wciąż czuła pomiędzy swoimi
piersiami - tamtego twardego i gorącego ... .
Co dziwne – teraz , gdy minął już szok - zaczęło w niej
narastać podniecenie.
Zamknęła prysznic , wzięła duży ręcznik kąpielowy i
podbiegła do łóżka. Rzuciła na nie ręcznik , położyła się na
brzuchu i wsunęła pośpiesznie swoją dłoń pomiędzy szeroko
rozwarte uda.
Jej długi środkowy palec powoli zaczął masować „szparkę”. W
miarę jak narastało podniecenie , coraz wyraźniej napływały
pod jej powieki obrazy minionej nocy. Pamiętała dokładnie
członek napastnika , który na tle nieba wydawał się taki
ogromny... – podświadomie zaczęła z zapamiętaniem ssać kciuk
, wprawiając jednocześnie swoje biodra w coraz to szybszy
rytm, W jej , zapełnionych ustach – powoli narastał jęk
rozkoszy ..... .
- „MARTA! CO TY WYPRAWIASZ !! – usłyszała za sobą męski
głos.
-
Zamarła ! Jak ja teraz wyglądam ! – pomyślała jeszcze
półprzytomnie. Odwróciła się próbując przykryć kawałkiem
ręcznika.
Przed nią stał Artur – mąż sąsiadki. Po prostu zobaczył
niedomknięte drzwi jej mieszkania i zaglądną – co się stało.
NIGDY nie spodziewał się TAKIEGO widoku.
Przez chwilę patrzyli na siebie. Marta zauważyła , jak jego
spodnie w okolicy rozporka wyraźnie się napinają.
Tak , to było to na co w tej chwili czekała.
Odrzuciła ręcznik , wstała z łóżka i podeszła do Artura.
Lewą ręką objęła jego szyję i stając na palcach ,
pocałowała. W tym czasie jej druga ręka wsunęła się w jego
spodnie i mocno uchwyciła tę twardą , gorącą gałąź , która
gwałtem wyrywała się na światło.
Nic nie mówiąc Artur podniósł ją do góry i położył na łóżku.
Dziewczyna ciężko dysząc patrzyła jak z poza rozpiętych
właśnie spodni wyskakuje jego gorący i wielki Zeppelin.
Nie wytrzymała – musiała GO ścisnąć i włożyć sobie do ust.
Nie mogła jednak zmieścić w nich tego wielkiego kawału
mięcha. Ujęła więc go w obie dłonie i zaczęła gwałtownie
masować. A kiedy już stał się twardy jak kawał rozgrzanej
stali – Artur pchnął ją na łóżko , zarzucił sobie jej nogi
na ramiona i wbił się w nią z gwałtownością Tsunami.
Marta chwyciła jego ręce i przycisnęła do swoich gorących ,
tak długo czekających na to piersi. Jeszcze przez myśl
przebiegła jej pamięć „tamtych” dłoni – i pogrążyła się , w
nigdy wcześniej nie osiągniętej z taka intensywnością
ROZKOOOSZY!!!
Obydwoje zwalił z nóg ten nieoczekiwany , ale tak
fantastyczny seks.
Marta , jeszcze zaróżowiona po TAKIM orgazmie - leżała nago
na plecach , a Artur klęczał przed łóżkiem i dyszał ,
położywszy głowę na jej gorącym , płaskim brzuchu.
Dziewczyna uniosła rękę i odruchowo zatopiła swoje palce w
jego czarne , gęste , lekko skręcone włosy.
Na ten ruch Artur podniósł głowę , popatrzył dziewczynie w
oczy - po czym zaczął się cicho śmiać. Marta też
zachichotała ,przypomniawszy sobie pozycję w jakiej
zaskoczył ją sąsiad.
On także dobrze pamiętał widok jej zgrabnego tyłeczka
rzucanego w przód i w tył spazmatycznymi ruchami bioder i
jej stłumione jęki – których nikt nie miał usłyszeć.
Popatrzył na tę ślicznie rozczochraną teraz sąsiadeczkę - i
nagle zapytał :
- „ A co byś powiedziała gdybym o wszystkim opowiedział
swojej żonie”
- „No chyba tego nie zrobisz – zaniepokoiła się dziewczyna –
przecież Anka to moja przyjaciółka. A to co się dzisiaj
wydarzyło , to ...taka jednorazowa przygoda. PROSZĘ CIĘ!!!”
- „Ale Ty nic nie rozumiesz ! My z Anną już od dawna myślimy
o takim seksie w – no wiesz – w szerszym gronie. I właśnie
tak patrząc po naszej kamienicy – to można by zmontować
tutaj niezłą grupę.”
-„A co znudziliście się już sobą? – zapytała zdziwiona Marta
– Bo z tego co widziałam - to Anka nie powinna się dzielić z
innymi kobietami , takimi klejnotami jakie dzisiaj
wyciągnęłam z twoich bokserek”.
„Tak , ale ona , jeszcze w liceum należała do grupy
dziewczyn , które ... no wiesz , rozpoczynały swoją edukacje
seksualną od poznawania wzajemnie swoich ciał – i teraz jej
tego brakuje. A poza tym jej i Twoja rówieśniczka , Angelina
Jolie – także kiedyś z własnym mężem i innymi – zabawiali
się podobnie. Czy seks z kilkoma partnerami na raz , którzy
pieszczą CAŁE Twoje ciało a Tobie brakuje rąk i ust na
poradzenie sobie z tyloma napierającymi zewsząd ......
facetami , czy to nie fascynujące? Przecież większość
dojrzałych kobiet marzy o takim totalnym spełnieniu
seksualnym.
Ja już na studiach próbowałem grupowego seksu i nie było to
wcale takie złe. No ale wtedy nie groził nam tak jeszcze
AIDS. Dlatego teraz chcielibyśmy zmontować taką grupę - ale
tylko wśród znajomych.”
-
Marta położyła głowę z powrotem na poduszce i zastanowiła
się chwilę. Nie miała przecież już od dawna chłopaka , a
dzisiejsza przygoda potwierdziła tylko jej niezaspokojone
potrzeby. Może przestały by ją nareszcie gnębić te dziwaczne
erotyczne sny , po których budziła się tak żałośnie samotna.
Przecież zawsze może się wycofać , a Anka jest tak śliczną
dziewczyną , że ...no może TO z nią było by także całkiem
przyjemne. I na dodatek ten niesamowity Artur.
Tu spojrzała na swojego sąsiada , który właśnie poprawiał
ubranie.
- „Wiesz co - odezwała się po chwili – a jeżeli bym się
zgodziła , to kogo jeszcze widzielibyście w tej sex-grupie
?”
Artur przysiadł koło niej na łóżku i wodząc palcami po jej
stwardniałych jeszcze sutkach zapytał:
- „ To już moja sąsiadeczka znudziła się swoim sąsiadem? A
może , na razie jeszcze sama chciałabyś przeglądnąć moje
klejnoty ?”
Po czym wziął jej rękę i zbliżył do zamka swoich spodni.
Marta znowu poczuła falę podniecenia i podniósłszy się na
łokciu – szarpnęła gwałtownie zamek aż zakołysały się jej ,
jeszcze zaróżowione piersi. Artur zatrzymał ręką ten
rozkołysany biust i zbliżył swoje usta do jednej z nich.
Poczuł jednocześnie jak Marta kładzie sobie właśnie na
otwartej dłoni jego wyszarpnięty na światło gorący korzeń -
a język dziewczyny zaczyna drażnić delikatnie jego czubek.
NAGLE ROZLEGŁO SIĘ GWAŁTOWNE PUKANIE DO DRZWI !
Obydwoje zastygli bez ruchu.
Marta spojrzała z żalem trzymaną właśnie w ręku , pulsującą
żywym ciepłem , grubą żyłę – po czym z westchnieniem wstała
, okryła się ręcznikiem i cicho podeszła do drzwi. Przez
„judasza” zobaczyła twarz Anny – żony Artura !
PRZECIEŻ NIE MOGŁA JEJ TERAZ OTWORZYĆ !
Cichutko wróciła do pokoju i powiedziała o wszystkim
Arturowi. Ten wściekły wstał i zaczął nerwowo chodzić z kąta
w kąt a zwisający ze spodni , nabrzmiały jeszcze lekko
członek , kołysał się gwałtownie w takt jego kroków.
Na ten komiczny widok Marta nie mogła powstrzymać
stłumionego śmiechu.
Artur popatrzył na nią - i znacząco popukał się w czoło. To
rozbawiło ją jeszcze bardziej. Rozchichotana dziewczyna
klęknęła przy łóżku i wtuliła głowę w poduszkę , żeby jej
śmiechu nie usłyszała stojąca wciąż za drzwiami sąsiadka.
Stukanie w drzwi ucichło i oboje usłyszeli jak Anna zbiega
po schodach.
Wtedy skruszony małżonek doprowadził się do porządku i cicho
wyszedł z mieszkania Marty.
Ona zaś wstała , przeciągnęła się i poszła pod prysznic , a
zaraz potem do kuchni coś zjeść , bo dopiero teraz poczuła ,
że od dawna jest po prostu głodna. Co dziwne nie była wcale
śpiąca i miała wyjątkowo jasny umysł jak na nieprzespaną
noc. Poważnie rozważała teraz , przy śniadaniu propozycję
Artura.
Posiedziała tak dłuzszy czas , wypijając kolejne kawy – a
następnie ubrała się , wzięła parasol i poszła do pracy.
„Jaka szkoda – pomyślała idąc do autobusu – że nie mam komu
zwierzyć się z moich seksualnych przygód. Przecież te babole
w pracy i tak by mnie nie zrozumiały. Chyba rzeczywiście
pierwszych przyjaciół znajdę dopiero poprzez tą sex-grupę”
***
Minęło kilka dni. Czas zrobił swoje i Marcie zaczęły
zacierać się w pamięci , te dziwne przygody z tamtego
tygodnia. Zwłaszcza że Artur i Anna gdzieś wyjechali i ani
razu ich nie spotkała.
Ten tydzień zaczął się lepiej – od podwyżki , którą
wreszczie otrzymała w pracy , po tych miesiącach ciężkiej
harówy. Wracała więc do domu w lepszym nastroju , zwłaszcza
że zdobyła się nareszcie na kupno tej fantastycznej torebki
, koło której chodziła już od trzech tygodni.
„ Takie samotne życie ma jednak i swoje dobre strony –
myślała idąc do domu – kupiłam sobie taką drogą rzecz i nie
mam wyrzutów sumienia , że odejmuję dzieciom jedzenie od
ust. Tylko , że nie ma się wieczorem do kogo przytulić” –
westchnęła sobie na koniec.
Wchodząc do bramy , zderzyła się nagle z Anną. Ucałowały się
na powitanie i Anna zaproponowała za godzinę dobrą kawę u
siebie. Marta zgodziła się z ochotą. Już od kilku dni nie
rozmawiała z nikim życzliwym – nie licząc telefonu od mamy.
Za jakieś 1,5 godziny , po kąpieli i maseczce , ubrała tylko
czarny podkoszulek i kraciastą spódnicę - zapukała do
sąsiadki.
Kiedy zobaczyła Annę , zdziwiła się , bo była ona ubrana
tylko w czerwony , frotowy ręcznik , ale miała przy tym
pełen makijaż i śliczne nowe kolczyki.
- „ A gdzie Artur ?” – zapytała wchodząc.
- „ Artur wróci dopiero w piątek i ma nadzieję , że wtedy
się spotkacie.”
- „ My ?! – zdziwiła się Marta – A po co?”
- „ Oj nie udawaj – uśmiechnęła się Anna , prowadząc ją w
kierunku wersalki – mówił mi , że zaproponował Ci wspólny z
nami sex i że Ty się zgodziłaś. Teraz jak wracałam przez
Niemcy , to kupiłam parę amatorskich nagrań video z różnych
sex-party. Zaraz jedną puszczę , bo sama jestem ich ciekawa.
Poczekał tylko naleję kawy.”
Widocznie miała wszystko już przyszykowane , bo zaraz
pojawiły się dymiące filiżanki i dwie duże lampki koniaku.
- „ No to za nasze spotkanie !.” – wzniosła toast gospodyni.
Stuknęły się kieliszkami i wypiły. Anna siadła przy Marcie i
włączyła nagranie.
Kamerę obsługiwał chyba gospodarz przyjęcia , bo z głębi
mieszkania , filmował najpierw wszystkich wchodzących. Każdy
z nich [ wszyscy byli w sylwestrowych maseczkach] , po
wejściu , musiał podejść do kamery ,pokłonić się i wypić
kieliszek wódki. Panie piły dużą lampkę szampana. Następnie
wszyscy szli z jakimiś torbami do sąsiedniego pokoju. Szybko
się wyjaśniło , co tam robili. Goście wychodzili
poprzebierani w fantazyjne stroje , zrobione tylko z
kolorowej bibułki , Nadal mieli na sobie maski.
W dużym salonie nie było prawie żadnych mebli , tylko gruby
dywan , a na nim mnóstwo poduszek. Na środku stał niziutki
stół , na którym błyszczały butelki i szklaneczki. Pod
stołem leżało mnóstwo prezerwatyw , jakieś tuby z maściami i
wiele różnych seksualnych akcesoriów. Lezało tam też kilka
par kajdanek. Okna zasłaniały cieżkie , zielone kotary ze
złotymi frędzlami.
Na środku stołu stała okrągła , przyćmiona lampa , dająca
ciepłe , złote światło. Na razie paliły się jeszcze kinkiety
na ścianach , ale jak goście się rozbawią to zostaną pewno
zgaszone. Z niewidocznych głośników płynęła zmysłowa ,
wschodnia muzyka.
Każda wchodząca para , była rozdzielana i każde siadało po
przeciwnych końcach salonu. Chodziło pewnie o to , żeby nie
uprawiać seksu małżeńskiego , bo przecież nie po to tu się
przychodzi.
A seks powoli zaczął dojrzewać w ich podochoconych wódką i
skrętami , głowach.
To samo działo się od dawna w umyśle Anki. Wypiły już po
trzy lampki koniaku i Anna powolnym ruchem rozwiązała
okrywający ją ręcznik. Następnie ujęła w dłonie twarz Marty
i pocałowała ją długim , zapierającym dech pocałunkiem.
Zsunęły się na podłogę i Anna jednym ruchem zdjęła z Marty
podkoszulek.
Ich piersi zetknęły się ze sobą. Przez obie przyjaciółki
przeszedł dziwny dreszcz.
Jakby wiedzione jednym instynktem , znowu zaczęły się
całować. Ich ręce , najpierw niepewnie , ale potem już
celowo pieściły nawzajem swoje piersi. Śniady biust Anny
wyrażnie odcinał się na tle jasnego ciała przyjaciółki.
Marta zawsze zazdrościła sąsiadce jej typowo hiszpańskiej
urody. A teraz mogła do woli pieścić jej duże , ciężkie i
opalone piersi. Nagle poczuła , że Anna podnosi ją z kolan i
prowadzi do sypialni. Tam razem ściągnęły w pośpiechu jej
spódnicę razem z majteczkami - i objęte w pół podeszły do
lustra. Popatrzyły na swoje odbicie.
Obie były zarumienione z podniecenia i chociaż tego samego
wzrostu , to jednak całkiem różne. Marta szczuplejsza i
węższa w biodrach , o typowej urodzie naturalnej blondynki z
trochę zbyt szczupłymi nogami , za to Anna wyglądała jak
uosobienie snu każdego mężczyzny. Pełne , sterczące piersi ,
długie kręcone czarne włosy , błyszczące czarne oczy i nogi
- tak krągłe i zgrabne jak nogi Brazylijek oglądanych
podczas karnawału w Rio.
- „ Twój ojciec wiedział co robi , przywożąc sobie żonę z
Meksyku. – wyszeptała Marta – Jesteś taka piękna ,
że.......muszę Cię znowu pocałować.”
Tym razem ona przejęła inicjatywę i po długim pocałunku ,
lekko popchnęła Annę na łóżko.
Następnie położyła się przy niej i zaczęła powoli pieścić
ustami jej piersi , rozchylając jednocześnie ręką uda. Anna
z westchnieniem opadła na poduszki i przymknęła oczy. Czuła
jak przyjaciółka zagłębia swoją dłoń w skręcone włosy
poniżej pępka. Język Marty znowu zagłębił się w ustach
leżącej bez ruchu Anny , co było jakby zapowiedzią jego
późniejszych szaleństw przy jej „szparce”. A tam już wprawne
palce Marty [ ostatnio dużo ćwiczyła w samotności ! ] ,
przygotowywały odpowiedni grunt.
Kiedy wyczuła narastającą wilgoć , a oddech Anny stał się
ciężki i dyszący , Marta zsunęła się pomiędzy uda
przyjaciółki i pośród gęstwiny czarnych włosów dojrzała cel
dla swoich warg i języka. Przykucnęła przy łóżku i najpierw
powoli , a potem coraz to szybciej zaczęła na przemian ssać
i lizać „słodki guziczek” Anny. Jej palce przy tym
penetrowały w tym samym rytmie – czekającą już wilgotną ,
pulsującą , różową muszelkę - a kiedy jej przyjaciółka
zaczęła jęczeć , Marta zwolniła ruchy języka , ale
jednocześnie zaczęła pośpiesznie drażnić swoją łechtaczkę. Z
wprawą przyśpieszała lub spowolniała rytm , aż obie
jednocześnie poczuły , że TO nadchodzi.
Położyła się wtedy przy Annie , która szybko wsunęła swoją
rękę pomiędzy jej nogi. Pobudzały się teraz wzajemnie w
równym rytmie patrząc sobie w – coraz bardziej zamglone -
oczy. Splotły się kolanami a ich biodra wykonywały coraz
bardziej spazmatyczne ruchy.
W końcu o ściany sypialni uderzył jeden długi , wspólny
krzyk - ROZKOSZY !
Przez chwilę słychać było jeszcze dwa zdyszane oddechy , a
potem - już tylko ciszę.
Po chwili Anna pogładziła Martę po twarzy i powiedziała:
- „Witaj w klubie . Zaczęłaś właśnie uprawiać seks z drugą
połową ludzkości i masz teraz dużo do nadrobienia. Ale widzę
że Artur dokonał dobrego wyboru. Masz dziewczyno prawdziwy
talent i wiesz po co natura dała kobiecie tak giętki język.
W naszej sex-grupie będziesz po prostu rozrywana.”
Anna wstała i poszła do łazienki. Wychodząc stamtąd
powiedziała , że zaparzy świeżą kawę i skierowała się –
wciąż naga – do kuchni.
Marta obserwowała ją , leżąc jeszcze na łóżku i wciąż
bezwiednie podziwiając jej urodę i taneczny ruch bioder.
- „ Jestem nią niebezpiecznie zafascynowana – pomyślała –
chyba nie rzucę facetów dla kobitek ? O nie! – jeszcze
bardziej fascynują mnie jednak ... kutasy !”
Przymknęła oczy i zaczęła rozgrywać w myślach dalszy ciąg ,
niedokończonej , erotycznej sceny z Arturem , a to , że obok
właśnie podśpiewywała sobie jego żona – dodawało tylko
„smaczku” tym marzeniom.
- „ Pośpiesz się ! – usłyszała nagle głos – Już jest kawa !
”
Szybko więc wstała i po krótkim prysznicu , siadła , w
szlafroku , z Anną przy stole.
Zaczęły ponownie oglądać puszczoną wcześniej taśmę. A tam
towarzystwo wchodziło już na orbitę. Stroje z bibułek dawno
się podarły i wszyscy świecili w półmroku golizną. Kamera
miała jednak własną lampę , więc wszystkie zbliżenia ,
których nie szczędził widzom kamerzysta , były całkiem
ostre. Właśnie pokazywał zbliżenie jednego z nielicznych ,
stojących jeszcze członków , przy którym uwijały się trzy ,
nie zaspokojone do końca panie. O dziwo , nie były to młódki
, ale za to wiedziały jak się do tego zabrać. Mikrofon
kamery wychwycił ich głośne siorbania i mlaskania. Nagle
kobiety zmieniły taktykę i jedna z nich wgramoliła się na
sterczący korzeń , druga siadła facetowi na twarzy i
przytuliła się do tej pierwszej. Potem obie powoli wprawiły
swoje biodra we wspólny rytm , całując się , przy tym i
chichocząc.
Trzecia , niestety nie znalazła już dla siebie miejsca i
poraczkowała do stolu , walnąć sobie „lufę”.
A przy stole popijało już sobie kilka osób. Panowie
smarowali bitą śmietaną piersi i szparki partnerek , a one
smarowały miodem ich członki , po czym wszyscy – wszystkim
zlizywali te słodkości , mlaskając przy tym i śpiewajac
jakąs niemiecką , świńską piosenkę. Niektóre panie starały
się o własną „bitą śmietanę” , próbując „wydoić” jej trochę
, z siedzących na stole trzech facetów - prosto na
podstawione ciasteczka. Każda taka udana próba wywoływała
oklaski i uroczystą konsumpcję tego „specjału”.
Nie przepuszczono także operatorowi kamery , która na chwilę
, gwałtownie zakołysała się w jego rękach , aby następnie
skierować się w dół.
Anna i Marta ujrzały nagle uszy Myszki Miki , kołyszące się
w przód i w tył – kiedy ich właścicielka z zapałem wpychała
sobie do ust , jak mogła najgłębiej – naprężony członek
gospodarza.
Oglądające to , obie dziewczyny doszły wreszcie do wniosku ,
że film reprezentuje typowy niemiecki humor i wyłączyły
telewizor.
Po chwili jednak Anna , z filuternym uśmiechem siegnęła po
stojącą na stole tubę bitej śmietany i powiedziała:
- „ Teraz chyba moja kolej . A co powiesz o tym rekwizycie
?”
- „ Taaak , - Marta uśmiechnęła się szeroko – sądzę , że to
będzie bardzo miłe urozmaicenie.”
Dziewczyny objęły się w pół , i poszły prosto do sypialni.
***
Tak żyli i bawili się wspólnie [ czasami w zabawie brało
udział i 20 - 30 osób] przez długie miesiące , wciągając do
zabawy pół kamienicy i wielu ludzi poznanych np. w
INTERNECIE.
Do czasu.
Pewnego wieczoru , do figlującego właśnie w mieszkaniu Marty
towarzystwa , wszedł podpity Artur i gromkim głosem
oświadczył , że ma dwie wiadomości – DOBRĄ i ZŁĄ.
DOBRA – to , że w sklepie na rogu pojawiło się już piwo.
ZŁA – to , że właśnie dowiedział się że ma AIDS.
I tym samym WSZYSCY jesteśmy zarażeni. Tak więc – nie
wciągamy juz nikogo innego do naszego grona – tylko
pieprzymy się aż do ostatniego orgazmu !!!
* * *
Tak się kończy historia pewnej dziewczyny , która żyła - NA
MAXA !
A może ...miała rację?
Jak sądzicie ?
K O N I E C |
|